﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Przedstawiciele prasy światowej piętnują korsarski napad”> 
<author_1=”Zygmunt Broniarek”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="5">
<date=”1954-05-19”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
— Sprawa nie polega tylko na korsarstwie — mówi przedstawiciel jednego z najpopularniejszych tygodników hinduskich „Blitz”, Karanjia Russy — jest to przecież nie tylko korsarstwo w sensie zwykłego bandytyzmu, ale przede wszystkim — w sensie politycznym Czang Kai-szek rzuca się nie tylko na polskie statki; wiele razy byliśmy świadkami napaści jego piratów na statki brytyjskie i chińskie, które przewożą towary do Chin Ludowych. Kuomintangowcy pragną odciąć wszelki handel z Chinami komunistycznymi, by je w ten sposób — jak to kiedyś powiedział gubernator Formozy, Wu — „gospodarczo zarżnąć”. Cóż to za nonsens! Przypuszczam, że nawet Wu i sam Czang Kai-szek w to nie wierzą. Ale to nie przeszkadza im bruździć, gdzie się tylko da . — Wydaje mi się, że ta napaść na polski statek, to również „wkład” Czang Kai-szeka w konferencję genewską — podjął znów I Qbeleingh — bo poza wszystkim, ma on niewątpliwie za zadanie zatruwanie atmosfery międzynarodowej najróżniejszymi prowokacjami. — Łatwo się też domyślić od kogo takie zadania otrzymuje — dodaje znany austriacki specjalista, od spraw dalekowschodnich dr Fritz Jensen, który przyłączył się do naszej rozmowy. — Czang Kai-szek nie tylko nie mógłby siedzieć na Taiwanie, ale nawet nie byłby wstanie oddychać, gdyby mu Amerykanie nie dostarczali powietrza w postaci dolarów i sprzętu wojennego. Niedawno był u niego amerykański dowódca z Korei James Van Fleet, który z Czang Kai-szekiem prowadził długie rozmowy. Nie jestem pewien, czy m. in. nie omawiał on tam planów napaści na statki. Przecież niektórym kołom amerykańskim. tak samo jak czangkaiszekistom, potrzebna jest atmosfera wojenna. — Wiadomość o napaści na polski statek — powiedział Karanjia Russy — nie zaskoczyła mnie. Do bandytyzmu Czang Kai-szeka jestem przyzwyczajony. Co mnie najwięcej oburza, to fakt, że takie marionetki jak Czang Kai-szek, wyrzucone przez własny naród, znajdują. opiekę i poparcie w kołach amerykańskich.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 

